sobota, 23 lutego 2013

Reprezentacja Polski - PGE Skra Bełchatów

Kolejnym meczem, na który się wybrałam, był mecz charytatywny rozgrywany pomiędzy Reprezentacją, a PGE Skrą Bełchatów w Częstochowie. Odbył się on 16-go grudnia, czyli dzień po moich urodzinach więc był to wspaniały prezent. Do Częstochowy wybrałam się z dwoma Skrzatami - Magdą oraz Dominiką. Miejsca miałyśmy świetne! ;) Hala w Częstochowie jest ogromna i przepiękna, jeśli nie zobaczycie tego na własne oczy nie odbierzecie takiego wrażenia.
Zanim zaczął się mecz, rozegrany został mecz siatkówki dla osób niepełnosprawnych. Wywarło to na mnie ogromne wrażenie. Od tej pory wiem, że nic nie może nam przeszkodzić w robieniu tego, czego kochamy i nie powinniśmy się poddawać.
Następnie była prezentacja siatkarzy, którzy wezmą udział w meczu. Byłam ogromnie zawiedziona, gdy uświadomiłam sobie, że nie będzie Krzysztofa Ignaczaka, ponieważ specjalnie męczyłam się nad zrobieniem koszulki 'IGŁA NASZ LIBERO NA IO2016' na tą okazję. Ale nie byłam sama! ;) Po drugiej stronie hali siedziały dziewczyny, które miały plakat z tym samym hasłem. 
Przyszedł czas na rozgrzewkę. Oczywiście na publiczności największe wrażenie robiły ataki Jerzego Janowicza i Zygmunda Chajzera. Było pełno śmiechu i braw dla 'nowych zawodników' Skry Bełchatów ;) 
Zygmund w akcji.
Atakujący JJ ;)

 Atakujący Skry Bełchatów, Aleksandar Atanasijevic, niestety nie brał udziału w meczu. W zamian spędzał czas z kibicami - rozdawał autografy, robił sobie z nimi zdjęcia itd. Po chwili, razem z Wytze Kooistra, weszli pomiędzy członków Klubu Kibica Skry i kibicowali razem z nimi. 
Po trzecim secie odważyłyśmy się 'zmienić miejsca' i podeszłyśmy koło boiska. Nigdy wcześniej nie oglądałam meczu z takie perspektywy i powiem, że wygląda to całkiem ciekawie :D
Aleksowi brakowało czułości więc dorwał Michała Bąkiewicza:
Woicki, wpadający na komentatorów :D
Pewnie każdy z was pamięta Aleksa, dzielącego się czekoladkami z kolegami z drużyny. A wiecie skąd się one wzięły? Serbski atakujący dostał je od dwóch kibicek, które wręczyły mu również kubek i (o ile się nie mylę) plakat. Poniżej macie zdjęcie z wręczenia:
Udało mi się także dorwać Aleksa i zrobić sobie z nim zdjęcie. Do tej pory Magdzie nie wybaczyłam, że ucięła mi na nim bordę, haha :D 
W końcu przyszedł czas na zakończenie meczu. Wygrała Reprezentacja 5:3. Ogółem mówiąc, sposób grania do pięciu wygranych jest ogromnie nużący i nudny. Sędziowie, moim zdaniem, brali mecz zbyt serio i nie zaliczali zabawnych sytuacji, m.in. ataku i serwisu Zatiego. Tak jak wszyscy, wystraszyłam się, gdy Winiar został kontuzjowany.
Uważam, że był to na prawdę świetny prezent urodzinowy i wróciłam bogatsza o kilka autografów ;) Mam nadzieję, że do Polski powróci Mecz Gwiazd, gdyż bardzo mi go brakuje!


Do następnego napisania, Marta!



czwartek, 21 lutego 2013

Asseco Resovia Rzeszów - ZAKSA Kędzierzyn-Koźle


Pierwszy mecz, na który odważyłam się pojechać, odbył się 19-go października o godzinie 20:15 w Kędzierzynie-Koźlu. Pamiętam ten dzień jakby był wczoraj, bo w końcu przyszło mi zobaczyć moją ukochaną drużynę. Na kilka dni przed meczem wchodziłam co chwilę na Internet w telefonie by tylko sprawdzić czy pojawiły się bilety. Prawdopodobnie więcej pieniędzy poszło mi na sprawdzanie dostępności biletów niż samo ich kupno :D Niestety, nie pojechałam w barwach, bo tato obawiał się, że ktoś mógłby mi coś zrobić - pomylił kibiców siatkówki z niektórymi kibicami piłki nożnej (;
Razem z rodzicami i moimi dwoma Skrzatami - Dominiką i Magdą, pojechaliśmy do KK. Dojechaliśmy około 30 minut przed meczem. Byłam tak rozemocjonowana, że nic nie pamiętałam z drogi i kiedy jechałam na halę po raz drugi, zdziwiłam się, że jechaliśmy drogą, która prowadziła przez coś w stylu lasu :D

Z samego meczu niewiele pamiętam, prawdopodobnie z nadmiaru emocji. Kiedy Soviacy weszli na halę zdrętwiałam. Po prostu patrzyłam się na nich wzrokiem dumnej matki i nie mogłam wydać z siebie żadnego odgłosu ;) 
W końcu zawodnicy zaczęli się rozgrzewać. Oczywiście mój wzrok przyciągali tylko i wyłącznie gracze z Rzeszowa. Na prawdę zabawnie było zobaczyć Krzyśka Ignaczaka na ataku :D 
Niestety, miałam 'przyjemność' siedzieć obok bardzo niemiłych kibiców ZAKSY. Byli to młodzi chłopcy, trochę starsi ode mnie. Kiedy zobaczyli Resoviacką bransoletkę na moim nadgarstku zaczęły się głupie odzywki typu 'Jakbym kibicował Resovii to też bym się wstydził'. W trakcie meczu także nie było zbyt miło. Trener Kowal poprosił kilka razu o sprawdzenie systemem challenge i po przyznaniu jednak punktu Rzeszowianom mówili: "Nie potrafią zdobyć punktu to biorą challenge", co jest kompletną bzdurą. Ile to razy usłyszałam tam wyzwiska w stronię zawodników z Rzeszowa, aż uszy więdły. Najbardziej oberwało się Zbyszkowi. Kiedy zdenerwował się po kilku nieudanych akcjach, przestało mu wychodzić. Panowie obok zaczęli dziękować ZB9, że im pomaga wygrać. 
Na szczęście wygraliśmy pierwszego seta, niezmiernie się cieszyłam się z tego powodu! Nabrałam pewności siebie i zaczęłam odpowiadać na zaczepki chłopaków, aż w końcu się przymknęli.
Później przyszedł czas rozpaczy - Resoviacy przegrali trzy kolejne sety i mecz skończył się stosunkiem 3:1. Z trybun schodziłam ze łzami w oczach, krzycząc "Resovio, nic się nie stało". Usłyszał to Igła i uśmiechnął się smutno w moją stronę. Poszłam po autografy do zawodników ZAKSY. Pierwszą kartkę podałam Marcinowi Możdżonkowi. Nie zwróciłam nawet uwagi, że podałam ją ręką, na której miałam bransoletkę Resovii. Ten spojrzał na nią, następnie na nią, ponownie na bransoletkę i poszedł dalej. Miło mi nie było/ Zebrałam kilka podpisów i zaczęłam się stamtąd wycofywać. Zobaczyłam, że niedaleko stoi jeden ze środkowych Resovii - Grzesiek Kosok. Od razu ruszyłam w tamtą stronę, ponieważ chciałam zdobyć od niego autograf. Zobaczył to jeden z ochroniarzy i odciągnął mnie stamtąd. Do tej pory nie mogę przeboleć tego, że nie zdobyłam autografu Kosy.
Podsumowując - przykro mi było, że pierwszy mecz Soviaków, na którym byłam, był meczem przegranym, ale z drugiej strony ogromnie się cieszę, że w końcu ich zobaczyłam na własne oczy ;)

Do następnego napisania! Marta.

Powitanie i wstęp.


Witam wszystkich przybyłych na tego oto blogspota :D

Mam zamiar pisać tutaj wrażenia po meczach siatkarskich, na których byłam, dodawać zdjęcia mojego autorstwa itd. Póki nie jeżdżę na mecze, spróbuję nadrobić wszystkie te, na których byłam. Mam nadzieję, że spodoba wam się mój blog i będziecie mogli miło spędzać na nim czas.

Pozdrawiam i do rychłego zobaczenia! ;)